wtorek, 26 września 2017
Lotnisko Lecha Wałęsy
Lecimy do Szkocji i zaczynamy naszą podróż w Gdańsku prawie zawsze wylatujemy z gdańska
ale hala odlotów bardzo mnie zaskoczyła
Można zjeść w licznych barach czy napić się dobrej kawy , zrobić zakupy - ktoś pomyśli że się zachwyciłam ale ostatnio tylko był kiosk z pracą i jakaś kawa dzis jest wybór .
Naprawdę lotnisko zaczyna wyglądać można mu za wygląd dać 5 bo jeszcze trochę należy dopracować osoby zapowiadające - bo bełkoczą okropnie Polak ma trudności z rozumieniem ale już postęp ostatnio dwa loty były zapowiadanie jednocześnie.
Lecimy Kalem - i zaczynamy od 1,5 h opóźnienia ale my mamy 5 h w Amsterdamie więc nie martwimy się bardzo chociaż zaplanowaliśmy sobie wypad do miasta no cóż nie można mieć wszystkiego
Do Edyburga mamy chwile zjadamy mały posiłek - zostaje przy sałatce, Marek lubi konkrety no cóż niech się odżywia nie zdrowo.
Lecimy dalej ...........
niedziela, 24 września 2017
Miasto artystów - Kazimierz Dolny
Maleńkie miasteczko wciśnięte miedzy rzeką a wzniesieniem .Miasto artystów
Uważane jest za najpiękniejsze miasto w Polsce .
Zachowały się w mieście zabytki z różnych epok.Wszystkie drogi prowadzą na malowniczy rynek
w centrum znajduje się drewniana studnia jest najważniejszym symbolem Kazimierza
Turyści wieżą w moc wody która ma im zapewnić szczęśliwy powrót do Kazimierza .
Rozwój miasta że od kościoła powstały kamienice początkowo drewniane ale po licznych pożarach zaczęto wznosić murowane.
Kamienice w których mieszczą się sklepiki - z charakterystycznymi drewnianymi podcieniami.
kamienica Przybyłów - patrzymy na nią zajadając nie smaczną pizze .
Dom Gałuszewskich
Przy ulicy czerniawy znajduje się dawny cmentarz żydowski - z potłuczonych płyt nagrobnych powstała ściana płaczu .
Wybieramy się na mury zamku - panorama Kazimierza i musimy się zbierać do Lublina .
Przywitał i żegna nas pomnik psa Werniksa - należy potrzeć nos psa a przyniesie tobie szczęście
legenda głosi że kundelek codziennie przychodził z odległej miejscowości aby dostać coś od turystów do jedzeni a artyści dostrzegli w nim coś szczególnego i umieszczali psa na obrazach swych, chociaż jeden pies który nie czekał na swego pana bo w europie każde miasto zwykle ma własnego psa czekającego a pies ma to do siebie że wiernie czeka.
Wyjeżdżamy i pewnie wrócimy to wiosną.
Uważane jest za najpiękniejsze miasto w Polsce .
Zachowały się w mieście zabytki z różnych epok.Wszystkie drogi prowadzą na malowniczy rynek
w centrum znajduje się drewniana studnia jest najważniejszym symbolem Kazimierza
Turyści wieżą w moc wody która ma im zapewnić szczęśliwy powrót do Kazimierza .
Rozwój miasta że od kościoła powstały kamienice początkowo drewniane ale po licznych pożarach zaczęto wznosić murowane.
Kamienice w których mieszczą się sklepiki - z charakterystycznymi drewnianymi podcieniami.
kamienica Przybyłów - patrzymy na nią zajadając nie smaczną pizze .
Dom Gałuszewskich
Przy ulicy czerniawy znajduje się dawny cmentarz żydowski - z potłuczonych płyt nagrobnych powstała ściana płaczu .
Wybieramy się na mury zamku - panorama Kazimierza i musimy się zbierać do Lublina .
Przywitał i żegna nas pomnik psa Werniksa - należy potrzeć nos psa a przyniesie tobie szczęście
legenda głosi że kundelek codziennie przychodził z odległej miejscowości aby dostać coś od turystów do jedzeni a artyści dostrzegli w nim coś szczególnego i umieszczali psa na obrazach swych, chociaż jeden pies który nie czekał na swego pana bo w europie każde miasto zwykle ma własnego psa czekającego a pies ma to do siebie że wiernie czeka.
Wyjeżdżamy i pewnie wrócimy to wiosną.
sobota, 23 września 2017
Lublin nocą
Krakowskie bardzo zyskało na tych zmianach .
Znajdziemy tu mnóstwo kafejek każdy coś znajdzie dla siebie. Chociaż znalezienie wolnego stolika oj to trzeba było trochę pochodzić
Spacerujemy miedzy fontannami .
Wspaniałe ale najlepsze dopiero przed nami o czym się dowiemy za chwilę .
Naszym oczom ukazuje się przepiękne mieniące się kolorami fontanna brakuje tylko muzyki
siedzimy i wsłuchujemy się szum wody.
Wieczór jest ciepły więc nie mamy ochoty wracać.
Znajdziemy tu mnóstwo kafejek każdy coś znajdzie dla siebie. Chociaż znalezienie wolnego stolika oj to trzeba było trochę pochodzić
Spacerujemy miedzy fontannami .
Wspaniałe ale najlepsze dopiero przed nami o czym się dowiemy za chwilę .
Naszym oczom ukazuje się przepiękne mieniące się kolorami fontanna brakuje tylko muzyki
siedzimy i wsłuchujemy się szum wody.
Wieczór jest ciepły więc nie mamy ochoty wracać.
niedziela, 17 września 2017
Trybunalska
I znowu w Lublinie
Wynajmujemy pokój na starym mieście, parkujemy na tyłach hotelu.Trybunalska to mały hotel z 8 pokojami na poddaszu.
Musimy obejść hotel dookoła zaskoczenie czy to hotel czy kawiarnia z ogródkiem na zewnątrz okazuje się że recepcja znajduje się w barze w której załatwiamy wszelkie formalności dostajemy klucze i o miłe zaskoczenie jest winda .
pokoje znajdują się na poddaszu ale bardzo ładne , przytulne słoneczne .
po 8 h jazdy samochodem zmęczeni okropnie marzymy o prysznicu i spaniu bo jutro czeka nasz ciężki i smutny dzień - pożegnania zawsze sa smutne a zwłaszcza gdy dotyczy to najbliższej osoby której już nigdy nie zobaczymy.
Rano zjadamy śniadanie na powietrzu
I ruszamy dzień jest bardzo ciepły mimo że dopiero 9 00 rano już prawie 25 C
Wynajmujemy pokój na starym mieście, parkujemy na tyłach hotelu.Trybunalska to mały hotel z 8 pokojami na poddaszu.
Musimy obejść hotel dookoła zaskoczenie czy to hotel czy kawiarnia z ogródkiem na zewnątrz okazuje się że recepcja znajduje się w barze w której załatwiamy wszelkie formalności dostajemy klucze i o miłe zaskoczenie jest winda .
pokoje znajdują się na poddaszu ale bardzo ładne , przytulne słoneczne .
po 8 h jazdy samochodem zmęczeni okropnie marzymy o prysznicu i spaniu bo jutro czeka nasz ciężki i smutny dzień - pożegnania zawsze sa smutne a zwłaszcza gdy dotyczy to najbliższej osoby której już nigdy nie zobaczymy.
Rano zjadamy śniadanie na powietrzu
I ruszamy dzień jest bardzo ciepły mimo że dopiero 9 00 rano już prawie 25 C
sobota, 19 sierpnia 2017
Deska - najdłuższa
Wita nas fontanna
Wybieramy się zwiedzić domek do góry nogami w Szymbarku.
Szymbark mała miejscowość w pomorskim około 60 km od Gdyni wybieramy drogę boczną tak by nie wpaść na głównej trasie w korki ale znajomość Kaszub i naszej mądrej nawigacji to korek zaliczyliśmy .
Aby trafić kierujemy się Wieżyce i na Szymbark. W Szymbarku trzeba kierujemy się na najdłuższą deskę a nie na domek do góry nogami bo takiego znaku nie znajdziecie.
Docieramy do parkingu gdzie można zostawić samochód i dale pieszo mijamy po drodze tartak i fabrykę drewnianych domków .
Bilet - koszt 20 zł za osobę ale pies darmowo tylko ma być na smyczy.
Mijamy piękny hotel***, bar , własny browar - komercja dookoła - jedzenie , gofry,lody i co dusza pragnie a miedzy ty
domek do góry nogami
domek z najdłuższą deską za pisana w księdze
Domek Polski w Adampolu
Zagroda Trapera t dwie chat zbudowanie w Kanadzie w Wilnie stanie Ontario w 1858 roku przez emigrantów kaszubskich
kościółek .
Bunkier
A po za tym na terenie znajdują się miejsc dla dzieci .
Na kilka dni zatrzymać się w hotelu - czy warto ta jest co zwiedzać i zabawić się a to tego las dookoła cisza i spokój nie daleko przepięknie jeziora.
Wracany do domu
jeszcze chwila przy fontannie na tle dworku polskiego
DOM DO GÓRY NOGAMI
W 2007 roku w Szymbarku na Kaszubach w pomorskim w samym środku lasu powstaje dom do góry nogami.
Był to pierwszy taki dom następny zbudowali górale a dziś mówi się o kilkunastu takich budowlach w Polsce.
Budowa domu rozpoczyna się od komina a kończy na fundamentach.
Do domu wchodzimy prze okno szczytowe i chodzimy po suficie mijamy pomieszczenie pokoje,łazienkę, ubikację w których znajdujemy sprzęty codziennego użytku - sprzęty minionych czasów socjalizmu
Telewizor który nie trzeba stawiać na głowie - treści są wciąż absurdalne .
Na piętro wchodzimy po schodach - spotykamy obrazy minionych ale i aktualnych czasów i wciąż takie realne.
Mijamy komin na którym cały dom się opiera - komin który jest bardzo kruchy
Dom do którego wchodzimy możemy mieć małe problem z błędnikiem - czujemy się jak na karuzeli ale zapewniam po wyjściu można spokojnie pójść na kawę.
Obserwuje dzieci wchodzą i wychodzą szczęśliwe.
Pijąc kawę na tarasie hotelu i patrząc na dom - dom symbol świat postawionego do góry nogami.
To symbol przeszłości bez której nie ma teraźniejszości i przyszłości dom który pokazuje co nas czeka jeśli historia nie będzie dla nas nauczyciele życia to dom symbol chorego świata dom chorego kraju.
Dla Kaszuba to symbol stoczni Gdańskiej i zmian . Dla Polaka to zmiana całego ustroju.
Taki dom może powstać w każdy miejscu na ziemi z takim samy przesłaniu - że można zmienić bieg wydarzeń czyli postawić świat na nogi.
Ale patrząc na to co się dzieje dookoła nas to nasz dom wciąż stoi do góry nogami i tylko od nas zależy czy będzie inaczej.
Do piliśmy kawę i idziemy na dalsze zwiedzanie.
niedziela, 21 maja 2017
wypad za miasto
No zapowiadają ciepły weekend wybieram się na wieś trzeba to wykorzystać bo nie wiadomo czy śnieg w maju nie spadnie.
Nie ma nic piękniejszego budzisz się rano a tu śpiew ptaków wstaje wypijam kawę .
Biorę aparata i wędruję sobie po polach w powietrzu czuć zapach kwitnących drzew , robiąc zdjęcia
i wspominam dzieciństwo .
Szkoda że kilometr od wioski powstaje autostrada i śpiew ptaków zastąpi szum samochodów .
Ranek mija szybko trzeba popracować trochę w ogrodzie bo w południe będzie upał że praca będzie udręką .
Popołudnie spędzamy na słodkim nieróbstwie popijając kawę i zajadając domowym ciastem w ogrodzie pod kwitnącą czereśnią szkoda że ta chwila nie trwa wiecznie .
Obserwujemy bociany w gnieździe nawet żurawie tu przyleciały .
Czas tak mija szybko trzeba pakować się i do domu ale wrócimy za miesiąc.
No i aparat został na wsi - a w nim zdjęcia .
Nie ma nic piękniejszego budzisz się rano a tu śpiew ptaków wstaje wypijam kawę .
Biorę aparata i wędruję sobie po polach w powietrzu czuć zapach kwitnących drzew , robiąc zdjęcia
i wspominam dzieciństwo .
Szkoda że kilometr od wioski powstaje autostrada i śpiew ptaków zastąpi szum samochodów .
Ranek mija szybko trzeba popracować trochę w ogrodzie bo w południe będzie upał że praca będzie udręką .
Popołudnie spędzamy na słodkim nieróbstwie popijając kawę i zajadając domowym ciastem w ogrodzie pod kwitnącą czereśnią szkoda że ta chwila nie trwa wiecznie .
Obserwujemy bociany w gnieździe nawet żurawie tu przyleciały .
Czas tak mija szybko trzeba pakować się i do domu ale wrócimy za miesiąc.
No i aparat został na wsi - a w nim zdjęcia .
Subskrybuj:
Posty (Atom)

