piątek, 18 marca 2016

Ostatnie 800mil






Jeszcze 800mil i Singapur .Nad ranem wpływamy do ciśniny jest coraz ciaśniej z prawej i lewej burty mijamy statki albo one nas.Płyniemy jak kaczuszki. Woda nabiera kolor szmaragdowy , duszno i

parno a do tego co chwile pada deszcz . Wieczorem dają pokaz delfiny no jeden przeszedł zam siebie to nie wyuczone ale naturalne pokazy. 800mil pokonujemy w ciągu dwóch dni
                           
                                                                                                                                .Nad ranem wpływamy na redę w Singapurze i oglądam miasto z redy. Czas aby się przesiąść ze statku na samolot  za mną 12 tygodni w morze. Pakujemy się i na łódkę jeszcze 20 minut do lądu - wejście na łódkę wymagało trochę wprawy bo coraz większa fala .

Lotnisko  - jemy kolacje , robimy zakupy.

4 tygodnie



Tyle potrzeba czasu na przepłynięcie statkiem z Brazylii do Singapuru. Przed nami dwa oceany Atlantycki i Indyjski.Jest 15 luty wczesnym rankiem wypływamy prognoza pogody jest nie korzystna  o czym się przekonujemy bardzo szybko , dwa dni wieje , pada o wyjściu na pokład nie mam mowy i tak ma kabinowanie przez 5 dni. Choroba morska ni juz nie dokucza ..

W sobotę rano budzi nas słoneczko co oznaczać że mogę wznowić swoje codzienne spacery po pokładzie zakończony wizytą na mostku.Płyniemy w kierunku południowo - wschodnim jest coraz chłodniej.Mijamy wyspy św.Heleny to tu zesłany Napoleon  był  a druga to Piteaim znajdują się około 3000km od kontynentu Afrykańskiego dotrzeć tu można tylko droga morską a mimo to na tej  malutkiej Piteaim  żyje garstka ludzi raz opuścili swoją małą wysepkę kiedy dał znać o sobie wulkan - ale szybko się okazało że dom to ta mała wyspa.Mijamy Afrykę i kierujemy się na Madagaskar. Pogoda nam sprzyja wykorzystuję to na opalanie .Wieczory i noce spędzamy na oglądaniu nieba pod nami  ocean nad nami niebo pełne gwiazd . Pojawiają się wieloryby

. Co dwa dni zmieniamy czas czyli śpimy o 1h krócej do Singapuru ubędzie 7 h już powoli się przyzwyczajam że śniadania  jadam o dziwnych porach.Równik coraz bliżej jest coraz cieplej i wilgotniej .Za nami Madagaskar a przed nami Maladiwy i co chwile mijamy większą  lub mniejsze wyspy .Właśnie ukazuje się naszym oczom Rodriguez Island Z dnia na dzień mijamy więcej statków nie czujemy już się tacy osamotnieni na tym bezkresnym oceanie i coraz bliżej równika każdego popołudnia nad  horyzontem rodzą się deszczowe chmury dają piękny spektakl swoich  możliwości - podziwiamy je do zachodów słońca

. Mijamy równik, nad ranem mamy wpływać do Ciśniny Malaka i tak ot za nami dwa oceany - 8230 mil morskich 
Zachód słońca na oceanie Indyjskim


piątek, 12 lutego 2016

35 dni







Tyle dni spędzamy na redzie w oczekiwaniu na ponowne wejście do portu pod załadunek i
rejs w kierunku chin z chwilowym postojem w Singapurze.

Wyjście z portu prowadzi przez malownicze wysepki na których co jakiś czas widać domki schowane  od oceanu .

Czasami tak blisko ma sie wrażenie że zaraz dziobem dotkniemy ziemi - ale statek sunie między nimi jak wąż.
Na samym wyjściu spotyka się woda z rzeki z oceanem .


No i cumujemy do okola nas policzyłam około 90 statków
Życie na statku - dzień do dnia taki sam zwłaszcza dla mnie nuda podzielona posiłkami .
Nierozłącznym przyjacielem jest aparat zawsze coś się ciekawego można uchwycić .

statek ma swoje ograniczenia więc dawkuję sobie przyjemności bo wcześniej czy później wszystko będzie znane i spowszednieje .
Delfiny rano i popołudniu gonią za rybami


Marynarze maja pracę - chyba najgorsza rzeczą było by zabrać prace marynarzowi .
Po południami czas spędzam na hamaku - jeżeli nie pada co tu ostatnio zdarza się często

I nastał szczęśliwy dzień wchodzimy pod załadunek

Ma być dwie doby - krótko musimy jeszcze wyjść na miasto i zrobić zakupy bo brakuje nam już
wielu rzeczy a potem bez portu 5 tygodni .


Do portu wchodzimy już prawie w burzy kiedy rzucają kotwice leje jak z cebra i grzmi.

Paranagula wita nas płaczem  było już noc a chwilami było jak za dnia tyle wyładowań.
Rybacy i łódki pływają co chwilę.
Przyroda szybko gospodaruję każdą wysepkę nawet najmniejszą
Plaże
Ujścia rzeki.
W porcie budzi nas wschód słońca ale czy to zapowiada piekny dzień - pewnie po południu
popada.
Za dwie doby mamy być pod ładunkiem.








czwartek, 31 grudnia 2015

Zwiedzanie -Paranagua

Paranagua - miasto portowe. No to wybieramy się na zwiedzanie teraz juz nie pokonujemy tego dystansu na piechotę lecz mamy łódkę 4 razy na dobę.
Z portu dostajemy się taksówką ale też można dostać się do centrum autobusem my jeszcze tego nie próbujemy.

Lądujemy w centrum i szok mam wrażenie że przeniosłam się w czasie małe wąskie uliczki ,
wiekowe kolonialne budynki tylko żaglowców brak na brzegu i ludzie inni ale przy tym radośni ,
uśmiechnięci , pozdrawiający nas - czuje się tu dobrze.

Postanawiamy pozwiedzać a potem zakupy i na statek.


Wędrując wąską, stroma uliczką docieramy na plac na którym mamy kościół z 1578r czyli XVI wiek  i 4 budynki z tego mniej więcej okresu  tworząc kwadrat a w środku plac.

Chwile spędzamy w kościele - dziękując Bogu za to ze pozwolił nam tu dotrzeć i oby zawsze nas miał w swojej opiece .


Wracamy na plaże

No proszę i mamy stocznie nie potrzeba wielkich dźwigów.

Poranny połów  na taczkę i na obiadek jest.
Na jednym z placów na tykamy się na szopkę i strażniczkę małą robię zdjęci i pokazałam jej tylko nie możemy pogadać każda mówi w swoim języku.
 Most którym się przedostajemy na drugą stronę przeznaczony tylko dla pieszych .
idziemy na zakupy mijając arabski park.


Robimy zakupy - mamy hamak to najbardziej przydatna rzecz na statku tym bardziej że mamy stać na redzie miesiąc .
Zaczyna padać właściwie to już jest dobra ulewa .Postanawiamy przeczekać ja w barze pierwszym
jaki nam sie trafia .

Wypija kawę i drinka  wciąż leje a ja jeszcze jednego drinka i nie przyzwyczajona do takich trunków
szybko zle się to dlamnie kończy
dobra rada -  eksperyment to dobry ale na innych a nie na sobie .
Ale miasteczko zwłaszcza ta stara część warta zwiedzania i na chwilę poczuć się w innym czasie ale do tego jeszcze potrzebna wyobraźnia masz ja przybywaj tu bez wahania.





środa, 30 grudnia 2015

Droga na statek

No i lecimy sobie dalej- oczywiście przed wejściem do samolotu bałagan. Wpuszczający informuje po włosku i angielsku a ludzie swoje .
Jakoś sie upchaliśmy do samolotu i jesteśmy szczęśliwi mamy do dyspozycji 3 miejsca co oznacza że wyciągniemy sobie nogi i pośpimy na zmianę w pozycji horyzontalnej .
lot trwa prawie 12 h

Nad ranem obserwujemy ciekawe zjawisko nad nami księżyc w pełni a pod nami gęste chmury i wyładowania atmosferyczne.
W Sau Paulo czeka na nas dwóch agentów cała odprawa przebiegła sprawnie nawet walizki doleciały.

Mamy bilety , bagaże nadane i ostatni przed nami lot.

Po nie całej godzinie lądujemy i tu szczęście nas opuszcza nie ma agenta dajemy mu 1h czasu i zaczynamy dzwonić - zapomniało się są święta a tu takich dwoje leci na ststek.


Po 3 h oczekiwania jest kierowca i jedziemy leje jak z cebra że chwilami nic nie widać .
Odprawa jeszcze na emigreiszy i do portu a statek daleko stoi od lądu i ubrali  nas w buty robocze dwie walizki i maszerujemy

Docieramy na statek po 35h podróży z częścią bagaży resztę przypłynie łódką jutro rano.

czwartek, 24 grudnia 2015

Podróż na statek

I miało być w połowie stycznia a jak zwykle na szybkiego i wigilię nerwówka okropna bo nie przygotowanie a do tego jeszcze święta które już w toku przygotowań dobrze że prezenty w tym roku zaplanowałam i przygotowałam w listopadzie.
I w ciągu dwóch dni zakupy , lekarza, - zorganizować leki , spakować się i skończyć przygotowania do wigilii która odbyła się dzień wcześniej i dzięki moje mamie która mimo wieku pomagała jak mogła.

Jak by tego mało to jeszcze obydwoje zakatarzeni .
Jaka miła niespodzianka od LOTU lecimy  w biznes klasie - do tego pierniczek i herbatka.
Po 45 minutach lądujemy w Warszawie  musimy odebrać bagaże i tu możemy już mieć po 2 bagaże na osobę a w Gdansku  do warszawy tylko po jednym bardzo ciekawe.
I dzień wigilii to chyba dobry dzień na podróżowanie  jakoś wszystko przechodzi gładko .
Lotniska  opustoszały tylko tacy jak my do pracy lub lecący na święta ze spóźnieniem.
Bagaże odprawione do San Paulo
Lądujemy w Rzymie jeszcze parę godzin i opuszczamy europę.
Popołudnie wigiliine a my na lotnisku jemy pizze i sałatkę jeżeli czytają to Polacy wiedzą co czujemy w takiej czasie my przywiązani do tradycji. Wigilia to biały obrus , choinka , kolędy .
opłatek.
Moja choinka pozostawiona w domu i ukochane zwierzaczki Mimi i Voli.







wtorek, 8 grudnia 2015

Oceanarium




mamy jeszcze zaplanowanie odwiedzić oceanarium i  kupujemy bilety po 30 euro na osobę .
Wybieramy najpierw pokazy delfinów i to okaże się najlepsza decyzja.
Pozostałe raczej takie sobie lepiej było by posiedzieć na plaży.
Jedyne jeszcze do polecenia były ptaki ale tam wpuszczają  po kilka osób i jeszcze poganiają aby jak
najszybciej opuści - chyba to lekka przesada .
Tak że  szczerze nie polecam .
Delfiny
W ptaszarni

Teraz mamy grudzień  to co się dzieje w sezonie .