czwartek, 26 kwietnia 2018

MEMORIAL ACTe



 

Muzeum znajduje się w miejscu cukrowni obok znajduje  się przystań a po drugiej stronie port. Wyglądem przypomina czarne  pudełko na którym znajdują się  korzenie srebne- mają przypominać skąd pochodzisz. Muzeum otwarto w 2015 roku celem jest upamiętnienie cierpienia ofiar handlu niewolnikami i niewolnictwa  Wchodząc na dziedziniec napotykamy w  pełni słońcu pień drzewa poszarpane jak ludzkie losy , wyrwany z Afryki i przywieziony na daleki kontynent w nieznane .Stała ekspozycja zabiera nas w podróż od starożytności do współczesności przechodzi się z pomieszczenie do pomieszczenia przemierzając przez wieki – a w oddali słychać odgłosy statku robi na mnie wrażenie zatrzymuje się przez dłuższy chwilę wsłuchując się w dźwięk statku targanego oceanicznymi falami  odgłosami ludzi – to musieli słyszeć ludzie wiezieni pod pokładem jak zwierzęta w kajdanach spragnionych ,przestraszonych ludzi którzy nigdy nie zobaczą swych najbliższych. Wchodzimy do pomieszczenie gdzie znajduje się drzewo na gałęziach zamiast liści wiszą przedmioty – chodzisz dookoła i mógłbyś tak bez końca  . W innych salach są medialne przedstawienia jak żyją , pracują niewolnicy wykonując najcięższe prace w polu , domu jak są wykorzystywane młode niewolnice przez swoich panów .I tak dochodzimy do ogrodu z tropikalną roślinności zatapiamy się w zieleni by za chwilę powrócić w świat ludzi wykorzystywanych przez ludzi. Między jedna a drugą częścią znajdujemy portrety.

 Wychodzimy na prawo za restauracją znajdujemy schody lub windom udajemy się na kładkę  która się znajduje na wysokości 12 metrów i długości 275 metrów prowadząca na wzgórze pamięci . Idąc tak mamy piękne widoki  z jednej strony miasta z  drugi port i w oddali ocean. My radośni pozujemy do aparatu a ci którzy tu dotarli przed wiekami przerażeni .Refleks po takim zwiedzaniu i  jeszcze wciąż myśli są tam w muzeum. Marek ma imieniny  zabiera mnie do baru  przy okazji karaoka  dominuje francuski całkowicie mi obcy język ale mnie coś innego zachwyca  radości tych ludzi śpiew , taniec,  czy na pewno poszła tamtych ludzi życie na marne czy nie wnieśli w ten nowy dom swych zwyczaj , kultury, życia w niewoli zaprocentował ich potomkowie mają lepszy świat aby ludzie tego znowu nie po psuli . Przepiękne , zgrabne ,wysokie z nogami do nieba kobiety , mężczyznom też nic nie brakuje – to tak zwane dobre geny te co im zostawili przybysze z Afryki. Miało być o mieście a powstał nowy post.

Muzeum warte zwiedzania jest otwarte od 9 00 d0 19 00 bilety około 15 euro za osobę  i zarezerwuj sobie przynajmniej 2 godziny jego nie da się przelecieć. Nie można robić zdjęć , kamerę i telefony zostawiamy w przechowalni. Gwadelupa to  koniecznie muzeum .
Widok na ocean i przystań jachtową .


środa, 25 kwietnia 2018

podróżedanuty: Painte a Pitre

podróżedanuty: Painte a Pitre: Nic nie zapowiadało takiej pogody niebo było czyściutkie i gwieździste no tak jest tu pada a po deszczu jest słońce i robi ...

Painte a Pitre






Nic nie zapowiadało takiej pogody niebo było czyściutkie i gwieździste no tak jest tu pada a po deszczu jest słońce i robi się gorąco .Idziemy na śniadanie  a że nie pada możemy jeść na zewnątrz  obserwując ptaki których tu jest dużo  mogą najeść się do syta przy minimalnym wysiłku.
Ptaki na śniadaniu nie przeszkadzają im ludzie .


 Przy kawie obserwujemy pelikan który nurkuje za rybami  ależ on to robi precyzyjnie. Wybieramy się do Painte a  Pitre  wybieramy autobus zajmuje nam to około 15 minut  cena około 1,2 euro przystanek mamy przy hotelu. Komunikacja autobusowa nie zła ale tu w Gosier nie wiem jak jest w innej części wyspy, i wysiadamy w okolicy  centrum w tym pomógł na kierowca .Zwiedzamy główny plac i okolic niego

 .Jak zwykle lądujemy na targu w takich miejscach można zobaczyć lokalne produkty oraz owoce i warzywa – ale te targ taki malutki jak i miasta.
Targ rybny.


 Wędrujemy po okolicznych uliczkach wchodząc to sklepików zaopatrujemy się  w kilka drobiazgów
próbujemy soku z trzciny cukrowej wyciskanej przy nas - świeży i bardzo słodki 


. Celem jest muzeum –Memorial Acte muzeum .Wychodząc z muzeum udajemy się na obrzeża miasta co niestety zajmuje nam czasu i wysiłku ale znajdujemy przystanek czekamy około 20 minut na U2 ale dzieki temu wysiadamy po hotelem a deszcz już rozpadał się na dobre.
Marek dumny że  dotarł do przystanku 
Mamy bilety i jedziemy a za oknem właśnie rozpadało sie na dobre ale dziś cały taki dzień deszczowy .

Gwadelupa - rajska wyspa





Lądujemy jest po popołudnie  z lotniska łapiemy taxi kosztuje nas do Le Gosier 35 euro.Czas podróży około 15 minut. Taksówkarz starszy człowiek by nie powiedzieć bardzo stary a samochód jeszcze starszy jedzie dosyć  szybko zapinam pas dla bezpieczeństwa  Marek nie i tylko się śmieje czy dojedziemy jedyne zdanie to cena za kurs przy hotelu nawet nie wyszedł z samochodu dobrze że nie odjechał z walizką.
Gwadelupa to zamorska częś Francji leży w Ameryce środkowej w Małe Antyle .A więc należy do UE Polacy mogą tam leciec na dowód osobisty my zawsze wybieramy paszporty nigdy nie wiadomo co się może wydazyć i co jeszcze postanowimy zobaczyć .Waluta obowiązująca euro czyli ceny europejskie Najbliższy konsulat polski w Paryżu.
Klimat mamy tu równikowo wilgotny  więc odczuwamy to od razu po wyjściu z lotniska jest parno i pochmurno chyba tyle co padało.

Gwadelupa składa się z dwóch wysp połczonych mostem, zachodnia część  Basse- Terre górzystą na której odnajdziemy najwyzszy szczyt o wysokości 1467m i jest to czynny wulkan Soufriere  oraz wschodnią zwana Grande Terre- nizinną . Spoglądając na mapę wyglądem przypomina motyla .My zakotwiczyliśmy na tej wszchodnie.

I z kilu małych wysp – Les Sonties,marie Galante,La Desirlade oraz malutkiej Petite Terre .
I  zaczynamy przygode z karaibami.

Le Gosier  małe miasteczko gdzie wszędzie dojdziesz ma piechotę – chociaż autobusy kończą przy hotelu swój bieg. Jest pięknie  zielono po deszczu ta zieleń przybiera na sile, kwiaty spotyka się na każdym drzewie,krzewie. I wszędzie beton –ale pewnie bez niego po deszczu by nigdzie nie dotarł człek.


wtorek, 24 kwietnia 2018

Lecimy





Wstajemy o 3 nad ranem mamy samolot o 6 25 ale wolimy być wcześniej  tym bardziej że wciąż mamy to nie pewność co do strajków we Francji .Taxi jesteśmy w  kilka minut. Odprawa odbywa się szybko i sprawnie .Jemy  nie wielkie śniadanko i kawa o dziwo Warszawa i dobra kawa . Startujemy o czasie  samolot pełny niektórzy są nie pewni co do dalszych lotów my spokojni nasze samoloty będą o czasie odlatywać . Oczywiście bilety musimy wydrukować w  samemu co mnie doprowadza do stresu bo tylko język angielski  inne są ale polskiego nie o czym nie omieszkałam powiedzieć pani  z obsługi  Polska a język angielski . Przy nadajemy  bagaż i miłe zaskoczenie  mamy bilet na autobus miedzy lotniskami a to dlatego ze lecimy Air France .jeszcze będziemy mieli kilka takich miłych niespodzianek  ale o tym później .Lądujemy   bagaż odbieramy szybko – LE-BUS DIREKT odnajdujemy jeszcze szybciej . My udajemy się bezpośrednio na przystanek osoby  bez biletu zakupują  go przy wyjściu z lotniska .Świetne rozwiązanie bo miedzy samolotami mamy tylko 3 godziny a musimy zmienić lotnisko na  ORLI  na Gwadalupe  tylko z tylko z tego lotniska polecisz.  .Nigdzie się nie doczytaliśmy jak to wykonać – w planie mieliśmy  taxi czyli około 40 e zaoszczędzone . Czas przejazdu około 40 minut miedzy lotniskami my jechaliśmy 50 minut ale przedpołudnie i korki nie małe .Na bilecie sprawdzamy  skąd  leci twój samolot bo są  3 przystanki na Orli  my wysiadamy na zachodnim . Nadajemy bagaż no i proszę rozmawiamy po polsku pani z polski i do tego z Gdyni  świat się kurczy. Teraz tylko jeszcze kontrola  i szybkie słodkie zakupy i samolot prawie puściutki  czyli możemy sobie wybierać w miejscach i po co wykupiliśmy miejsca za dodatkowe 30 e dla szpanu chyba.

 W samolocie najwięcej rodzin z małymi dziećmi ale mino to lot jest przyjemny. Zaczyna mi doskwierać głód - zaraz zaczną karmić było za mało czasu by zjeść coś. Za 9 godzin lądujemy na Pointe a Pitre czyli PTP  rajskiej wyspie. Przez lata na lodówce wisiała kartka z Gwadalupy którą mi wysłał Marek  gdzie przed laty  zawineli  do portu a teraz wylądujemy  tam  razem – marzenia się spełniają tylko trzeba powiesić kartkę na lodówce i planować przez lata wyjazd a jak wyblaknie to jechać oczywiście kartka a nie marzenia.



niedziela, 22 kwietnia 2018

Warszawa




Przed nami nowy cel podróży teraz Karaiby .
Niestety kraj nasz jest bogaty w lotniska ale w połączenie juz biedny więc udajemy sie pociągiem do stolicy .
A tam many hotel przy lotnisku aby chociaż trochę odpocząć .

Docieramy na 15 więc bagaże zostawiamy i na lotnisko bo wieczorem po przedniego dnia dostajemy e-meila że lw Paryżu lotnisko strajkuje 23 24 no ładnie niestety robi się nerwowo polecimy czy nie a hotel mamy zapłacony .
Na lotnisku otrzymujemy dobre wieści że nasz samolot na pewno poleci do Paryża  a potem niby też ale to sie okaże .
Zwiedzamy trochę Warszawę jemy pizze  po której mamy wielkie pragnienie .
namiastka tropiku już jest w warszawie .
Ławeczka z mottem na podróż .



wtorek, 23 stycznia 2018

castello

Największą atrakcją Edynburga jest zamek,majestatyczny położony  jest na wulkanicznej skale góruje nad miastem .Zamek z trzech stron jest nie dostępny ze względów na strome zbocze.Wejście do zamku prowadzi ze wschodniej strony  co dawnych czasach  powodowało utrudniony dotarcie do niego.

Ze wschodniej strony wchodzimy przez szeroki plac wybudowany 1753 r jako plac defiladowy od połowy XX wieku odbywają się światowe parady wojskowe. Ale miejsce tez wykorzystywano do przeprowadzania egzekucji , palenia czarownic,heretyków a dziś przechodzi tu tysiące ludzi zastanawiam się ilu ich wie co na tym placu się odbywało ilu nie winnych ludzi straciło tu życie.
Było to miejsce  gdzie od wieków chronili się mieszkańcy- zwali go twierdzą Eidyna - po najeździe Anglików w 638r przybrało nazwę Edinburg

Skała na której wybudowano zamek jest pochodzenia wulkanicznego dziś  porośnięta jest niewielką roślinnością  a z innej strony czarna jak węgiel .
Do zamku wchodzimy przez plac defilad oczywiście poddajemy się przeglądowi  zawartości plecaków - to ze względu na bezpieczeństwo.
Przechodzimy przez bramę wybudowano ją w drugiej połowie XIX wieku . Po jednej stronie jest posąg króla Roberta Brucea a po lewej Wiliam Wollacea  szkockiego bohatera narodowego .

Działa XV wieczne
Każdego dnia o godzinie 13 oddawana jest salwa -
Długie schody
Wchodzimy do muzeum wojskowego .Muzea takie mnie osobiście nie bardzo fascynują ale znalazłam coś bardzo osobistego