Z portu dostajemy się taksówką ale też można dostać się do centrum autobusem my jeszcze tego nie próbujemy.
Lądujemy w centrum i szok mam wrażenie że przeniosłam się w czasie małe wąskie uliczki ,
wiekowe kolonialne budynki tylko żaglowców brak na brzegu i ludzie inni ale przy tym radośni ,
uśmiechnięci , pozdrawiający nas - czuje się tu dobrze.
Postanawiamy pozwiedzać a potem zakupy i na statek.
Wędrując wąską, stroma uliczką docieramy na plac na którym mamy kościół z 1578r czyli XVI wiek i 4 budynki z tego mniej więcej okresu tworząc kwadrat a w środku plac.
Chwile spędzamy w kościele - dziękując Bogu za to ze pozwolił nam tu dotrzeć i oby zawsze nas miał w swojej opiece .
Wracamy na plaże
No proszę i mamy stocznie nie potrzeba wielkich dźwigów.
Poranny połów na taczkę i na obiadek jest.
Na jednym z placów na tykamy się na szopkę i strażniczkę małą robię zdjęci i pokazałam jej tylko nie możemy pogadać każda mówi w swoim języku.
Most którym się przedostajemy na drugą stronę przeznaczony tylko dla pieszych .
idziemy na zakupy mijając arabski park.
Robimy zakupy - mamy hamak to najbardziej przydatna rzecz na statku tym bardziej że mamy stać na redzie miesiąc .
Zaczyna padać właściwie to już jest dobra ulewa .Postanawiamy przeczekać ja w barze pierwszym
jaki nam sie trafia .
Wypija kawę i drinka wciąż leje a ja jeszcze jednego drinka i nie przyzwyczajona do takich trunków
szybko zle się to dlamnie kończy
dobra rada - eksperyment to dobry ale na innych a nie na sobie .
Ale miasteczko zwłaszcza ta stara część warta zwiedzania i na chwilę poczuć się w innym czasie ale do tego jeszcze potrzebna wyobraźnia masz ja przybywaj tu bez wahania.